Adopcja kocich seniorów – czy warto ją rozważyć?

Photo Credit: Pat Tapper Flickr via Compfight cc

Wśród osób chcących adoptować koty, bardzo często spotykałam się z podejściem- im młodszy kociak, tym lepiej. Nie wiem dlaczego utarł się pogląd, że najlepsze do adopcji są kociaki 6-tygodniowe. Próbując dojść do sedna sprawy, rozmawiałam z wieloma osobami, starając się tłumaczyć, że w naturze kociaki powinny zostać z matką do 12 tygodnia życia, bo dopiero wtedy stają się samodzielne. Osoby znające kocią naturę to rozumieją, natomiast w przypadku początkujących kociarzy jest zgoła inaczej.

 

Utarło się, że tylko te najmłodsze kociaki przywiązują się do swoich opiekunów i, że tylko takie da się wychować i  nauczyć pewnych zachowań. Niestety, nie jest to prawdą, a kotki które zbyt wcześnie odłączono od matki nie posiadają wzorca kocich zachowań., mogą okazać się bardzo trudne w wychowaniu. Biorąc do domu 6-tygodniowego malucha nie jesteśmy w stanie przewidzieć, czy kotek będzie mruczącym pieszczochem, czy nie będzie drapał i niszczył wszystkiego dookoła. Bardzo często zdarza się, że takie kociaki wracają z adopcji w wieku na przykład kilku miesięcy, kiedy właściciel przestaje dawać sobie z nimi radę.

 

Współpracując z polickim TOZ-em wielokrotnie spotykałam się wręcz z absurdalnymi wyobrażeniami adoptujących co do tego, jaki ma być ich nowy kot. Czasami miałam wrażenie,że ci ludzie jedynie wymagają, a nie myślą o daniu czegokolwiek w zamian. Kot przecież powinien być grzeczny, spokojny, zrównoważony, miły i mieć nie więcej niż 2 miesiące. A czy takie cechy nie odnoszą się do starszych kotów?

 

Większość adoptujących nie chce nawet myśleć o daniu szansy na dom kotu kilkuletniemu, a co dopiero kotu, który ma za sobą 10 lat życia. Biorąc pod uwagę średnią długość życia kotów domowych to dopiero połowa ich kociego bytu. Ta nieświadomość powoduje, że takie koty często spędzają swoją starość w ciasnych klatkach schroniskowych, zrezygnowane i nikomu niepotrzebne.

 

Plagą schronisk i orgazacji zajmujących się kotami, są owe dorosłe koty, często po śmierci właściciela. Zazwyczaj Rodzina zarzeka się, że nie ma możliwości wzięcia kociej sieroty do siebie, dlatego chcąc pozbyć się ciężaru, w najlepszym wypadku przynoszą kota do schroniska licząc na „załatwienie” problemu. Bardzo często zdarza się, że kot po śmierci właściciela, kiedy rodzina toczy boje o spadek, zostaje po prostu wyrzucony na ulicę zgodnie z zasadą, że „kot jakoś sobie poradzi”. Dla kota, który całe swoje życie mieszkał na powórku faktycznie nie jest to problemem, ale mruczek, który kilka ładnych lat spędził na poduszce obok ukochanej pani, nie ma na to szans.

 

Nie tak dawno trafiła do polickiego TOZu kotka. Półpers, cudnej urody. Właścicielka bez skropułów wyrzuciła kota na ulicę. Stwierdziła, że “i tak rodziła tylko po 2 kociaki” Ogłoszenia i piękne zdjęcia zachęcające do adopcji kotki nie przynosiły skutku, a Amidala pomimo starań wolontariuszek gasła w oczach. Do czasu kiedy o kotce usłyszała pani, która miała już 3 koty. Dla niej wiek nie stanowił problemu. był wręcz zaletą! Czasami warto pofatygować się, żeby samemu prawdziwość ogłoszenia. Amidala znalazła swój dom na zawsze, została otoczona troskliwą opieką, a jej nowa opiekunka jest w niej zakochana do szaleństwa i ze wzajemnością. Jestem zdania, że koty, które dostały szansę, potrafią ją wykorzystać do samego końca, a w ich oczach jest coś, czego nie znajdziemy w żadnych innych.

 

Innym powodem oddawania dorosłych kotów są “alergie”, które zaczynają się objawiać po kilku latach wspólnego życia. Co ciekawe dolegliwości często przechodzą jak ręką odjął po wzięciu nowego kota, małego i słodkiego. Kot, który towarzyszył swoim opiekunom całe swoje dotychczasowe życie, nagle staje się niepotrzebny. Często właściciel nawet nie podejmuje próby leczenia, co jest jednoznaczne z tym, że niestety, ale kot po prostu się znudził.

 

Równie częstym powodem oddawania kilkuletnich kotów są również ciąże opiekunek i średniowieczne, ale nadal pokutujące poglądy, że koty zagryzają niemowlęta. Mit toksoplazmozy nadal zatacza szerokie kręgi siejąc panikę wśród przyszłych matek. W takich przypadkach najczęściej zalecam spokój… i zmianę ginekologa na takiego, który uspokoi oczekującą i uświadomi, że domowe koty nie stanowią zagrożenia.

 

Przyjaciółka mojej mamy posiadała kocura 15 letniego o imieniu Rudolf. Rudolf był kotem niezależnym, władczym i potrafił “podnieść łapę” na Dużych jak mu sie coś nie spodobało w ich zachowaniu. Z czasem pojawiło się dziecko – i pojawiło również się pytanie co z kotem. Kot potrafił pokazać swoje humory dość dobitnie, jednak z pojawieniem się dziecka zaskoczył wszystkich. Nigdy nie udrapnął ani nie ugryzł, a za dziewczynką chodził krok w krok. Jeśli miał już dosyć… po prostu odchodził.

 

Koty to wyjątkowo inteligentne i mądre stworzenia. Dorosłe koty mają przed sobą jeszcze mnóstwo lat życia, o ile człowiek zapewni im miłość, odpowiednie warunki oraz opiekę weterynarza. Warto jest pomyśleć o adopcji starszego kota, bo ten w przeciwieństwie do malucha niczym nas nie zaskoczy. Dorosłe mruczki mają ukształtowany charakter, nadal są w stanie nauczyć się wielu rzeczy i dać nam wiele radości. A że dużo śpią? Czyż to nie domena kotów właśnie?

 

Tekst: Weronika Wrońska