Czy domowe koty bez rodowodów mogą być wystawiane na wystawach? Oczywiście, że tak!

Fot. Krystyna Grzelecka. Kot: Dima (HCS)

Koty domowe na wystawach są jeszcze nowością wśród kociarzy. Niejeden raz można usłyszeć przy klatce pytanie pełne zdziwienia “To domowy kot może być wystawiany jak rasowy?”. Oczywiście, że może! “Domusów” na wystawach jest ciągle mało i są traktowane jako nowość w świecie rasowców. A jak wystawić swojego mruczka?

 

Wszelkie przygotowania do wystawy muszą być zrobione według regulaminu organizacji, w której będzie się odbywała wystawa. W Polsce zazwyczaj jest to FPL (pod egidą FIFe) lub WCF. Od niedawna w świecie wystaw możemy również uczestniczyć w wystawach TICA (nie wszystkie koty się na nią nadają, bo jednak standard oceniania jest zupełnie inny jak w FIFe czy WCF). Jednak tutaj opiszę jak przygotować naszego domowego kota do wystawy według standardów FIFe.

 

Na początek musimy odwiedzić weterynarza. Warto przygotowania zacząć od zaszczepienia kilka tygodni przed planowaną wystawą. Obowiązkowe szczepienia to wścieklizna (powtarzana co roku), koci katar, kaliciwiroza i panleukopenia. Warto także profilaktycznie zaszczepić przeciwko grzybicy. Ponadto nasz „domus” musi być wysterylizowany i zachipowany. Są to zalecenia wydane przez powiatowego weterynarza i nie można ich ominąć. Koty domowe również przechodzą kontrolę weterynaryjną przed wejściem na teren wystawy.

 

Dla kota na wystawę powinno się zabrać legowisko (najlepiej takie „na co dzień”, przesiąknięte zapachem domu), miseczki, wodę i suchą karmę, wystrój (możemy go uszyć sami lub zamówić u osób, które szyją takie wystroje) oraz szczotkę (warto przeczesać futerko przed samą oceną). Dla siebie należy wziąć krzesełko (jeśli mamy chęć to możemy zabrać również niewielki stoliczek), suchy prowiant, ewentualnie jakąś książkę. Czekaniemna ocenę jednak męczy – nasze mruczki są zazwyczaj oceniane na końcu. Jeśli na wystawę jedziemy z jednym „domusem” dostaniemy połowę klatki – zaznaczamy to w zgłoszeniu. Za całą klatkę musimy dopłacić.

 

Pierwsze dwie godziny mogą być dla naszego mruczka mogą być niezłym szokiem. Może miauczeć, szukać miejsca do schowania (dlatego warto mieć budkę) czy próbować się wydostać z klatki. Ze względu na to, że dno klatki jest z metalowej kratki warto zadbać aby kot nie miał możliwości kombinowania z wydostaniem się. Wbrew pozorom małe koty nie jeden raz pokazywały, że są zdolne przecisnąć się między prętami dna. Wiele wystawców wozi swoje domowe koty ze względu na drugiego kota, który startuje w konkurencji kotów rasowych.

 

Obecność kociego znajomka, który niewiele będzie sobie robił z całej wystawy może pomóc naszemu „domusowi” w ochłonięciu z emocji. Koty domowe są oceniane poza konkurencją kotów rasowych i nie są im przyznawane certyfikaty. Podzielone są na dwie kategorie: HCS (House Cat Shorthair) i HCL (House Cat Longhair). HCL ciągle wzbudza kontrowersje, gdyż przez wielu jest postrzegana jako „promowanie pseudo” i rzadko kiedy można zobaczyć koty przypisane do tej kategorii.

Oczywiście koty domowe biorą udział w panelu BIS (Best In Show) i otrzymują nagrody za pierwsze miejsca. Jeśli chodzi o prezentację naszego domowego możemy to zrobić w dwóch sposobach. Kot może być wyciągnięty (jak syjamy) lub trzymany „na brytka”. Długie i szczupłe koty lepiej się prezentują w postawie wyciągniętej – pozwala to na dokładniejszą ocenę całego ciała naszego kota. A koty mające swoją masę (warto tutaj zaznaczyć, że sędziowie lubią koty duże, ale dobrze by byłomżeby kot nie był gruby i zapasiony) lepiej prezentować „na krótko”.

 

Na polskiej scenie wystawowej możemy podziwiać kilkanaście kotów domowych, które regularnie pojawiają się na kocich show. Jednym z pierwszych kotów, który zdobył zaszczytny tytuł DSM (Distinguished Show Merit) jest kocurek Filip, kotka Bakalia czy niebieski kocur Tygrysek. Większość kotów domowych to jednak jednorazowi bywalcy wystawy. Nie mniej na niektórych wystawach często możemy spotkać takie koty jak czarną Lilith, rudą Zuzę czy trikolorkę Łatkę. Wśród kocurów na wysokiej pozycji uplasował się również Rudy Mru i niebieski Tygrysek.

 

Fot. felins.pl (wszystkie prawa zastrzeżone!)

Warto też dodać, że koty domowe mogą brać udział w rankingu Super Kota. Ten zaszczytny tytuł przypada kotom, które otrzymały największą ilość BIS i BOS w kategorii domowych. Dlaczego warto wystawiać nasze domowe kociaki? Bo w ten sposób dołączamy do grona uświadomionych kociarzy, którzy wiedzą co dla naszych kotów jest najlepsze. Wystawy na swój sposób są promocją „zdrowego” myślenia o swoich pupilach. Ponadto dzięki temu zyskujemy nowe znajomości (które, przeradzają się niekiedy w przyjaźnie), dowiadujemy się nowych rzeczy na temat kotów innych ras (sami hodowcy to kopalnia wiedzy o prawidłowym żywieniu czy pielęgnacji futra). No i ta atmosfera! Jeśli nadal nie jesteśmy przekonani do wystaw ani nie wiemy z czym to się je warto pojechać z kimś, kto wystawia swoje koty. Są to niezapomniane wrażenia, gdyż nie jesteśmy na wystawie jako widz, a jako wystawca.

 

Tekst: felins.pl (wszystkie prawa zastrzeżone!)