Dzień z kotami… jak żyć, jak przeżyć? ;)

Jest szósta rano. Dźwięk budzika wyrywa mnie z fazy REM, w którą niedawno zapadłam. Z niedowierzaniem sprawdzam czy aby się jakimś cudownym sposobem sam nie przestawił np.na czwartą. Z rozczarowaniem stwierdzam, że nie. Czas więc spróbować się podnieść z łóżka. Poruszam więc jedną nogą, która okazuje się być zupełnie wolna.  Poruszam drugą i okazuje się, że tu mam niejaki kłopot bo przecież śpi na niej biały kot – Coco. Coco jest głucha i nic nie robi sobie z mojego zrzędzenia.

 

Śpi w najlepsze przewalona przez moją nogę (Mogłabyś się tak nie wiercić), a że godzina szósta jest najlepszą porą na spanie dla kota, to ma gdzieś to, że próbuję się uwolnić spod tego pięciokilogramowego ciężaru. Szamoczę się i widzę jak mała, słodka koteczka balijska – Bajka szykuje się do skoku na to, co tak się porusza pod kołdrą, czyli moje nogi. Skacze z radością na swą zdobycz i gryzie mnie w duży palec u nogi (Pobawisz się ze mną? Tak lubię polować z tobą). Kiedy prawie spadam z łóżka natychmiast zjawia się czekoladowa królewna – Buba i chcąc mnie pocieszyć liże swoim szorstkim językiem moje powieki. Czuję jakby mi ktoś próbował zetrzeć sen z oczu papierem ściernym (Nie martw się, jestem przy tobie).

 

Zrywam się, czas pędzić do łazienki. Na schodach już czatuje na mnie długowłosa Mania, do wyboru mam albo skoczyć przez poręcz albo spaść ze schodów zaplątana w jej ogon albo przywitać się ze stęsknionym koteczkiem. Co robić? (Czekałam tu na ciebie noc całą). Porannych czułości się nie odmawia. Wpadam do łazienki, a tam wyskakuje na mnie z wanny rudy Olek (Jestem gotowy, czy mogę wziąć z tobą kąpiel?).

 

Dzień nabiera rozpędu, kotki szybko zjadają swoje śniadanko i już przymilnie zaglądając w mą twarz próbują sprawdzić co mam na swoim talerzu (może się z nami podzieli?). Kiedy wychodzę z domu cała piątka siedzi w przedpokoju patrzac na mnie smutno (będziemy tęsknić). Kiedy wracam po pracy cała piątka siedzi w przedpokoju (Czekaliśmy na ciebie). Tak jak zostawiłam ich rano, tym razem jednak pomrukują i pomiaukują radośnie. Nie mogę zdjąć butów gdyż przynajmniej trzy w jednym czasie ocierają się o tę jedną nogę, na której akurat stoję (Cieszymy się, ze już jesteś), klapię więc na podłogę a one radośnie łaszą się do mnie wtykając swe łebki pod ręce do głaskania. (Kochamy cię). O tak! Szczególnie kiedy napełniam miseczki porcją obiadową (jesteś dla nas taka dobra). Swojego obiadu muszę pilnować bo w moim stadzie są takie koty, które potrafią zwędzić kotlet schabowy czy udko kurczaka.

 

Rozkładam książki, muszę się uczyć, ale najpierw robię sobie herbatę. Wracam do książek a tam w najlepsze rozłożyła się Mania (Przepytam cię z angielskiego), przy próbie jej przesunięcia wylewam herbatę. Biegnę po ręcznik papierowy do łazienki, ale tam okazuje się, ze Olek zrobił sobie z rolki z ręcznikiem drapak (trochę mi się nudziło) i jak chcę to mogę sobie pozbierać te małe kawałeczki do kupy, może się przydadzą. Ogarniam bałagan i słyszę, dziwny dźwięk dochodzący z pokoju na górze. Wbiegam i widzę moje piękne firanki smętnie wiszące na jednej jedynej żabce. Nie pozostaje mi nic innego jak wskoczyć na drabinę i zawiesić je z powrotem. Bajka się temu przygląda (Fajnie wyglądasz jak tak skaczesz, prawie jak kot). Będzie miała co znowu obrywać. W kuchni coś spadło.

 

Zbiegam na dół, podłoga jest czarna, to ziemia z kwiatka, który zrzuciła Coco (Był taki brzydki). Ostatni jaki ocalał. Przy zamiataniu pomaga mi cała piątka, teraz ziemia jest już wszędzie. Olek położył się w niej i wytarzał (Wiedziałem, że się z nami pobawisz). Łapię gada i wyczesuję szczotką grudki ziemi, kot rozkłada się na plecach z rozkoszą i mruczy, serce mi się roztapia (Kochaj mnie kochaj) Z bezsilnością siadam na kanapie i zrywam się jak oparzona. Nie zdążyłam do kuwety. Znowu Bajka nasikała na łóżko. Próbuję ogarnąć bałagan, w przedpokoju wpadają na mnie Coco, Bajka i Olek (Przecież musimy mieć trochę ruchu).

 

Dzień dobiega końca. O tej porze, po kolacji koty mają czas na okazywanie mi swojej czułości. Kiedy siadam do komputera Oli natychmiast zajmuje miejsce obok mnie i wystawia brzuszek do głaskania (Zobacz jakie mam tu mięciutkie futerko). Przenoszę się do pokoju, chcę pooglądać telewizję, kładę się i przykrywam kocem. Coco tylko czeka na ten moment (Też mi jest zimno wpuśćmnie pod spód). Buba nie lubi spać po nakryciem, ale za to uwielbia spać na mnie (Nie ruszaj się muszę sobie znaleźć dogodną pozycję do spania). Leżę więc bez ruchu żeby nie przeszkadzać moim koteczkom, powoli drętwieją mi nogi, potem czuję mrowienie w ręce, to najwyższa pora aby wstać i pójść już spać. Idę do łóżka, a tam już czeka na mnie Bajka i Mania (No ściel łóżko bo jesteśmy zmęczone). Kładę się spać. Koło północy budzi mnie odgłos bieganiny po domu (Przecież jesteśmy zwierzętami nocnymi). Nakrywam głowę poduszką, zasypiam i już dzwoni budzik. Kolejny dzień z kotami się zaczyna. Jak ja to kocham!

 

Tekst: Dinzo (Czytelniczka)

Skomentuj artykuł: