Izolacja jako narzędzie pracy hodowcy

Fot. Skitterphoto / Pixabay

Hodowcy w praktyce hodowlanej często spotykają się z zagadnieniem izolacji. Wykorzystują ją, aby zapewnić harmonię w grupie kocich rezydentów, aby kotka mogła w spokoju urodzić i odchować kocięta, itp. Osobiście często korzystam z tego środka i sięgam po niego choćby dla wyciszenia ciężarnej kotki przed porodem. Jest to zatem proces, który możemy wprowadzić w różnych sytuacjach. Jednak czy izolacja jest zawsze wskazana i może mieć jedynie pozytywne skutki? Jakie są zagrożenia i możliwe negatywne konsekwencje? Postaram się odpowiedzieć na te pytania i omówić najczęstsze przykłady pozytywne i negatywne skutki izolacji kotów hodowlanych. Izolację w tym artykule określamy jako “ukierunkowaną separację, mającą na celu spełnienie konkretnych potrzeb”. Inne przypadki izolacji pominiemy.

W hodowli kotów rasowych, będącej najczęściej grupą liczącą minimum 2 osobniki, izolacja może przynieść wiele dobrego. Przede wszystkim należy mieć na uwadze, by służyła kotom, a nie szkodziła. Istnieje wiele sytuacji, w których jest intuicyjna i przydatna, a zarówno hodowca jak i podopieczni na tym zyskują.

W przypadku pojawienia się w hodowli nowego kota izolacja pomaga rezydentom go zaakceptować, a tym samym wejść do stada przybyszowi. Bardzo ważne jest, aby wprowadzać kota do grupy powoli i stadiami. Koty z natury nie lubią zmian. Trudno jest im się odnaleźć w nowej sytuacji. W przypadku kotów hodowlanych należy zachować maksymalną ostrożność z kilku powodów. Stres odczuwany przez koty może obniżyć ich odporność, a ona podnieść ryzyko zachorowalności. Nowo przybyły kot, powinien być poddany izolacji, najlepiej w osobnym pomieszczeniu, pokoju, dzięki czemu pozna nowe zapachy, dźwięki, przesiąknie zapachem hodowli. Działanie to pozwala też opiekunom zorientować się w ewentualnych chorobach zakaźnych czy pasożytniczych, a szybkie ich zauważenie i rozpoczęcie leczenia zminimalizuje ryzyko zarażenia się całego stada. Ten etap pozwala hodowcy również na poznanie nowego kota, nawiązanie więzi oraz wzajemną akceptację bez dodatkowych bodźców (innych kotów). Ludzie, będący wektorami zapachów, pomagają nowemu kotu poznać grupę i odwrotnie. Jest to możliwe dzięki pieszczotom, głaskaniu, wymianie legowisk, zamienianiu eksplorowanych miejsc, itp. W przypadku dużych grup zwierząt celowe jest poznanie początkowo jednego z rezydentów, najbardziej towarzyskiego, spokojnego kota, a dopiero następnie reszty mieszkańców. Wzajemna akceptacja, podobnie jak zwiększenie zasobów (osobna miska, kuweta, etc.), pomaga przybyszowi dostać się do grupy harmonijnie, co bez izolacji byłoby mocno utrudnione.

 

Drugim naturalnym powodem izolacji w hodowli jest krzyżowanie. Para znajdująca się na kryciu powinna być oddzielona od innych kotów. Jednym z powodów jest komfort zwierząt (znam kocury nieśmiałe, które peszy obecność innych zwierząt czy ludzi w trakcie krycia, co prowadzi do braku kopulacji). W przypadku separacji hodowca ma pewność, że kocur nie pokryje innych kotek, tylko konkretną, na której mu zależy. Istotne jest też ograniczanie nieprzyjemnych zapachów. Zarówno samica jak i samiec mogą znaczyć teren w tym czasie, co jest dla ludzi bardzo uciążliwe, a inne koty może niepotrzebnie stymulować.

Kolejnym momentem, kiedy hodowca może zastosować izolację jest moment oczekiwania narodzin miotu. Kotka przed porodem zachowuje się inaczej, ma odmienne potrzeby, które łatwiej spełnić, gdy jest odseparowana. Traci pozycję w hierarchii grupy, nie jest tak ważna, jak kiedyś, a jednocześnie trudniej jej o tę pozycję walczyć, co inne koty mogą wykorzystywać. Izolacja zapewnia jej spokój, brak stresu, komfort, czas na akceptację miejsca, gdzie będzie rodzić. Kotka ciężarna dzięki temu chętniej akceptuje przygotowane przez hodowce gniazdo, a sama akcja często przebiega spokojniej. Z mojego doświadczenia wynika, że przyszłe matki lubią proponowaną izolację. W ostatnich dniach przed porodem bardzo często niechętnie opuszczają wyznaczone do porodu pomieszczenie. Nawet jeśli oddalą się na chwilę, po przywitaniu się z grupą, wracają. Izolacja w tym czasie pomaga także hodowcy, gdyż ilość możliwych miejsc porodu (w przypadku, kiedy zacznie się nieprzewidywalnie wcześniej) jest mniejsza.

Inną sytuacją czy okresem, w którym izolacja jest pomocna, jest czas połogu. Kotka, która urodziła kocięta wymaga odmiennych warunków – spokoju, ciszy, braku zakłóceń ze strony grupy, a kocięta podwyższonej temperatury (nie mają wrodzonej zdolności termoizolacji). Relacje zmienione na skutek wyjścia z grupy kotki-matki oraz pozostałych rezydentów mogą powodować tarcia. Odczuwając zagrożenie, kotka, która urodziła kocięta może mieć obawy, a w skrajnych przypadkach pod wpływem stresu nawet stracić mleko, czy chęć zajmowania się oseskami. Ten ostatni skutek dla hodowcy oznacza konieczność samodzielnego wykarmienia całego miotu i własnoręcznego dbania o niego (wypróżnianie, ogrzewanie, masowanie brzuszków) przez całą dobę. Młode organizmy są bardziej podatne na infekcje, zatem izolacja ich oraz kotki sprzyja zarówno matce jak i rozwojowi kociąt, gdyż ogranicza ilość ewentualnych zagrożeń. Odseparowanie kociąt w trakcie wzrostu może również przynieść pozytywne skutki. Izolacja za pomocą np. kojca, pomaga kotce łatwiej opiekować się maleństwami w ograniczonej przestrzeni, a maluchom nauczyć się czystości. Kocięta w wieku 4-6 tygodni najaktywniej nabywają te umiejętności. Dzięki opanowaniu tej zdolności w małej przestrzeni, radzą sobie z nią później dużo lepiej na większym terytorium.

Izolacja pomaga opanować choroby w grupie kotów. Jednym z fundamentów postępowania w przypadku infekcji jest odseparowanie chorego osobnika, bądź osobników, aż do czasu wyleczenia. W następstwie, możliwe jest ponowne dołączenie do grupy ozdrowieńca bez narażania innych zdrowych zwierząt. Dzięki separacji ryzyko zachorowania kotów w dobrej kondycji spada, a o chore osobniki prościej jest dbać. Dodatkowo łatwiej jest utrzymać higienę (co szczególnie istotne w przypadku infekcji wirusowych), kontrolować rozprzestrzenianie się choroby czy leczyć koty nieodporne.

 

Ostatnią pozytywną sytuacją jest izolacja determinowana nieporozumieniami między rezydentami. Jest to bardzo istotne, z punktu widzenia posiadania harmonijnej grupy zwierząt, co przekłada się na ich dobrostan i zdrowie. Koty nie tworzą hierarchii, jak np. psy a wzajemne i wielopoziomowe relacje społeczne, które w grupie niekastrowanych osobników są mocno skomplikowane i zmienne. Są sytuacje w których jeden kot (lub wszystkie koty) dokucza drugiemu. Dzięki izolacji można na tą relację wpływać i próbować kształtować ją na nowo. W przypadku chorego kota (bądź kota po zabiegu, świeżo upieczonego kastrata, kotki w ciąży, etc.) grupa może odczuwać jego słabość i wykorzystać sytuację do ataku. Kiedy kot powróci do pełni sił, będzie mógł walczyć i wygrać/odzyskać swoją pozycję (terytorium, zasoby). Izolacja w tym wypadku pomaga poprawić relacje w grupie. Nie należy jednak mylić tej sytuacji z brakiem wzajemnej akceptacji konkretnych osobników.

Obok pozytywnych skutków izolacji należy dostrzegać także negatywne jej aspekty. Konsekwencje mogą być katastrofalne, zarówno dla młodych, jak też dorosłych zwierząt. Ogólnie rzecz ujmując, można się spodziewać problemów behawioralnych. U kociąt może to być problem z adaptacją, u starszych kotów – frustracja. Niemniej jednak należy bezwzględnie unikać negatywnych skutków izolacji, gdyż mogą być bardzo poważne, a niekiedy, nieodwracalne. Nie rzadko dla odzyskania równowagi wymagają profesjonalnej pomocy kociego behawiorysty.

 

Izolacja kocura to pierwszy z przykładów, który chciałabym opisać. Niestety dość powszechny w hodowli. Powodów jest wiele, jak chociażby możliwość zapłodnienia. To nie zawsze pożądany efekt. Hodowca, zgodnie z przepisami zobligowany jest do wypuszczenia maksymalnie 3 miotów w ciągu 2 lat. Kocur jednak o tym nie wie. Działa instynktownie. Gdy widzi kotkę w ruji nie bierze zakazu pod uwagę. Jeśli nie ma możliwości kryć, znaczy teren moczem (co powoduje bardzo nieprzyjemny zapach, trudny do usunięcia) albo wokalizuje (głośno i nachalnie, a w końcu wszyscy muszą spać). To wszystko powoduje, że hodowcy często decydują się na izolację, mimo, iż oznacza ona wykluczenie. Samiec jest oddzielony od grupy. Najczęściej nie przebywa w domu, a jeśli tak – jest to odosobnione pomieszczenie, z dala od kotek. Ta izolacja może powodować szereg negatywnych skutków, jak stres, frustrację, szczególnie jeśli zważyć, że kocury odczuwają obecność kotek w pobliżu (lub czasami nawet je słyszą). Istnieją oczywiście inne opcje, jak blokada hormonalna i wielu hodowców korzysta z tego środka. Nie dają ona jednak stu procentowej pewności na odzyskanie płodności.

Negatywne skutki izolacji powodują także niegodne warunki, w jakich przebywają zwierzęta. Wszyscy znamy bardzo przykre fotorelacje z interwencji w pseudohodowlach, pokazujące dantejskie sceny. Masa zwierząt, wielorasowych, brud, smród, koty chore, martwe, w olbrzymich skupiskach… Dobrostan zwierząt powinien być standardem, a nie luksusem! Również w ogrodach zoologicznych zdarza się, że zwierzęta trzymane są w nieodpowiednich warunkach, co widać po ich zachowaniu. Zamknięcie dużego zwierzęcia w małej klatce powoduje, że nie może ono spełniać naturalnych dla siebie zachowań, co powoduje zaburzenia behawioralne. Nie mogąc sobie poradzić z brakiem możliwości spełniania swoich potrzeb, wpada w mechanizm zmniejszający stres, wykonując powtarzalne bezcelowe ruchy, np. spacer w kółko (tzw. stereotypia). Takie zachowanie wskazuje na cierpienie zwierzęcia i nie powinno mieć miejsca. Niestety hodowle klatkowe także się zdarzają i warto ich unikać.

Skutki izolacji są szczególnie poważne, jeśli dotyczą młodych kotów/kociąt. W rzeczywistości najczęściej związane są z brakiem socjalizacji w ogóle, bądź niewystarczającą jej ilością. Socjalizacja kociąt odbywa się od 2 do 9 tygodnia życia (zwłaszcza w przedziale 3-8 tygodni). Jeśli w tym czasie kocię nie ma kontaktu z człowiekiem, w przyszłości będzie mu bardzo trudno zbudować pozytywne relacje z ludźmi. Brak kontaktu z człowiekiem najczęściej dotyczy kotów wolno żyjących – ponieważ w najlepszym wypadku nie mają pojęcia o istnieniu człowieka, a najgorszym znają go od tej złej strony i znacznie trudniej jest im zaufać.

W hodowlach można dostrzec ten problem. Z definicji kocię rasowe powinno być dobrze socjalizowane. Ale czy tak jest zawsze? Niestety nie. Wielokrotnie usłyszałam, że koty z małej domowej hodowli są prawidłowo socjalizowane, tj. nie boją się ludzi, dźwięków, nowości, chętnie spędzają czas z ludźmi, szukają ich obecności, bawią się, etc. Dlaczego tak się dzieje? Dorastają z ludźmi w domu, a nie w odosobnionych pomieszczeniach czy klatkach, z dala od bodźców. Uczestniczą w życiu codzinnym, bawią się z dziećmi i myślę, że to bardzo dobra i prosta metoda. Są jednak hodowle, w szczególności bardzo duże, w których wygląda to inaczej. Jest olbrzymia różnica między kociętami widzącymi ludzi na co dzień, wchodzącymi z nimi w interakcje, a takimi, które tego rodzaju kontaktu nie znają bądź mają go za mało, albo jest spóźniony. Koty pozbawione tego bodźca są wycofane, niespokojne, nieufne, a czasami nawet agresywne. Z trudem wychodzą do człowieka, są niechętne do kontaktu fizycznego, a praca z nimi w późniejszym wieku tylko w niewielkim zakresie może zmienić błędy w niedoborze socjalizacji. Kocię, które w wyniku izolacji nie doświadczyło kontaktu z ludźmi (lub było ich zbyt mało) ma o wiele większe problemy adaptacyjne w nowym domu, nawiązuje relacje dłużej i doświadcza z tego powodu większego stresu. Koty, które zostały odpowiednio uspołecznone, dostosowują się dużo szybciej. Są przyzwyczajone do pieszczot, zabawy, wspólnego spędzania czasu, dzięki czemu zmiana domu jest dla nich łatwiejsza.

 

Warto wiedzieć, że izolacja może być bardzo pomocna hodowcy w pracy oraz może pomóc jego kotom w przeróżnych sytuacjach. Trzeba jednak mieć świadomość, że może również przynieść więcej złego jak dobrego. Tych negatywnych konsekwencji powinniśmy się wystrzegać, gdyż mogą być nieodwracalne. Niemniej jednak, jak to zwykle bywa, w umiarze siła i mądrość. Używając izolacji z głową można osiągnąć bardzo dobre wyniki, podnosząc dobrostan naszych podopiecznych. A na tym każdemu hodowcy powinno zależeć.

Oceń ten tekst