Jak przyzwyczaić naszego kota do zimowych spacerów?

Fot. Marysia Budzyk, kot Haru (MCO)

Zima już praktycznie za nami, ale warto poznać parę trików i sztuczek, które ułatwią nam przyzwyczajenie naszego pupila do wychodzenia na śnieg. Jest to dość uciążliwa pora roku dla naszych kociastych. Zimno, mokro, łatwo o przeziębienie i przemarznięcie. Jednak wiejskie koty często wychodzą na obchód swoich włości i nic im nie jest. Czy warto w takim razie wypuszczać kota na śnieg?
 
Pierwsze sesje spacerowe powinny być krótkie. Jeśli dysponujesz balkonem i jest on odpowiednio zabezpieczony pozwól kotu w regularnych odstępach czasu wychodzić na krótką chwilę. Pozwoli to uniknąć szoku temperaturowego. Ponadto nieregularne wypuszczanie może doprowadzić do rozstrojenia układu odpornościowego i kot może zacząć chorować. W przypadku kotów, które nie mają podszerstka (lub sierści) spacery w śniegu nie są jednak wskazane.
 
Nie wychodźmy na duży mróz. Gwałtowna zmiana temperatury otoczenia i długi spacer może w skrajnych przypadkach doprowadzić do hipotermii i przeziębienia. Sprawdzajmy co jakiś czas sierść i łapy naszego kota. Grudki śniegu, które osadzają się na spodzie łap (i między palcami( i sierści mogą powodować ból. Ponadto sól używana do odśnieżania dróg może być toksyczna!
 
Przy wyborze szelek powinniśmy kierować się ich bezpieczną budową. Najlepsze będą takie, które mają pod brzuchem pasek. Z takich nasz kot na pewno się nie wysupła. Dodatkowo w sklepach zoologicznych coraz popularniejsze stają się takie, które zakłada się na przednie łapy i są w forie “kaftanika”. Duża powierzchnia materiału na szelkach uniemożliwi ucieczkę. Szelki te są drogie, ale na pewno należą do jednych z najbezpieczniejszych i naprawdę warto w nie zainwestować.
 
Spacery zimą mogą być wspaniałą zabawą dla właściciela i jego pupila. Pamiętajmy jednak aby były one plnowane z głową! Nowe otoczenie to nowe zapachy i przeżycia, a także nieznane niebezpieczeństwa. Warto mieć oczy dookoła głowy i szybko reagować w razie chęci ucieczki kota. W przypadku wyjazdu samochodem warto wziąć transporter i w razie potrzeby schowajmy w nim kota.
 
Jako, że na zachodzie narasta trend do spacerowania z kotem bez smyczy (nie mylmy tu kotów wychodzących, żyjących na co dzień na terenach miejskich z kotami miastowymi, bo to zupełnie inna para kaloszy). Ja jednak nie polecam tego sposobu. Koty, o których mowa są świetnie ułożone (Chociażby słynna Digda z kanału Cattmantoo) i wiedzą jak się poruszać. Dodatkowym smaczkiem jest to, że koty te są szkolone metodą klikerową. To zupełnie inny standard wyprowadzania kota, który na nasze warunki ciężko byłoby przenieść. Nasz kot, który nie jest przyzwyczajony do samowolki będzie podatny na sytuacje stresowe.
 
Jeśli nasz pupil jest przyzwyczajony do zimniejszej pogody możemy śmiało wypuścić go na zaśnieżony balkon na kilka chwil. Nie panikujmy gdy zacznie się tarzać w śniegu – dla niego to pyszna zabawa! Oczywiście musimy pamiętać żeby kota wytrzeć ręcznikiem zaraz po powrocie z balkonu.
 
Po każdym spacerze zadbajmy o to, aby pomieszczenie w którym przebywa nasz kot było ciepłe i bez przeciągów. Przewianie również może być niebezpieczne i może doprowadzić do zapalenia uszu lub przeziębienia Oczywiście warto pamiętać aby naszego podopiecznego nie zmuszać na siłę do takich eskapad – niektóre koty po prostu wolą zostać w ciepłym domu
 
Tekst: felins.pl (wszystkie prawa zastrzeżone!)
Zdjęcia: Maria Budzyk