Jakość mięsa w diecie Barf

Fot. Maria Budzyk

Jakość mięsa, te słowa z którymi każdy z nas się zgodzi, że w diecie BARF mają ogromne znaczenie. Każdy z nas chce karmić swojego kota jak najlepiej, najzdrowiej, ale jednocześnie jak najtaniej. Wielu zwolenników tej diety zachwala ją między innymi dlatego, że można wyżywić 4kg kota za cenę 1,50zł na dzień! Nieprawdopodobne? A jednak… Jednak czy ta jakość zawsze idzie w parze z ceną? Rynek mięsny jest dzisiaj naprawdę rozbudowany, nie tylko jeśli chodzi o masarnie, rzeźnie czy targi, ale i powstało masa producentów, którzy produkują mięso tylko dla zwierząt. Często właśnie w takich internetowych sklepach możemy kupić tanie mielonki z wołowiny, kurczaka, królika, a nawet sarny w cenach nieosiągalnych stacjonarnie. Każdy chce mieć możliwość kupowania przeróżnych gatunków mięs, a jednocześnie niewiele osób chce płacić za mięso więcej niż 15zł/kg. Trudne do osiągnięcia, ale nie niemożliwe!

Jakie powinno być mięso dobrej jakości? Przede wszystkim nie powinno się świecić, kleić w ręce, nie powinno być przebarwione miejscami (chyba że to wołowina, która ma tendencję do brązowienia w niektórych miejscach), a i do tego nie powinno być zbyt ciemne. W zależności oczywiście od gatunku kolor mięsa jest inny, jednak im jest ono ciemniejsze, podobnie jak podroby tym większą mamy pewność, że jest ono ze starego już zwierzęcia i niepierwszej jakości. Oczywiście, nigdzie nie powinno być zielonego, szarego koloru. Mięso w zapachu nie powinno być kwaśne, chociaż są takie gatunki mięs, które jako swój naturalny zapaszek mają taki kwaśnawy. Przykładowo jest to kaczka, gęś i daniel. Jeśli chodzi o tłuszcz to również zależy, wołowina czy baranina mają biały i twardy tłuszcz, który powinien wręcz się kruszyć pod palcami. Konina miewa natomiast żółtawy kolor tłuszczu, dobry drób również powinien mieć żółtawy, jednak trudno dostać taki z przemysłowego chowu.

Fot. Maria Budzyk

Zacznę może od mięs typowo przeznaczonych dla zwierząt. Sama nie kupuję w takich miejscach, czemu? Po pierwsze cena, czasami faktycznie się opłaca, a czasami te ceny są tak podejrzane, że aż niemożliwe! Kupienie sarny w cenie poniżej 10zł/kg wydaje mi się niemożliwe, a jeżeli komuś się udaje to co to jest? Chyba jakaś przemielona skóra z odpadami z tejże sarenki, bo zwyczajnie nie chce mi się wierzyć, że można kupić takie mięso taniej niż jest ono na skupie dla myśliwych. Wołowina w cenie 4zł/kg? Oczywiście, jest coś takiego do zdobycia w rzeźniach, to są najgorsze farfocle i odpady bardzo krwawe, jako niewielki dodatek mogą być, ale tak na stałe? Poza tym, skoro to już w sklepie tyle kosztuje to ile musiało w rzeźni? Na początku swojej drogi kupiłam taką mielonkę wołową, śmierdziało to tak okrutnie, a mój kot nawet nie chciał spojrzeć. Może dzisiaj jakość tych mięs podskoczyła, jednak jeżeli nie widzimy kawałka mięcha to nigdy nie mamy pewności co tam tak naprawdę jest. Myślę, że czasami można zaopatrzyć się w takim sklepie w gatunki mięs czy w rodzaje podrobów do których zwyczajnie nie mamy dostępu, jednak nie potraktowałabym tego jako podstawy żywienia naszego kota. W końcu najlepsze w diecie BARF jest to, że widzimy czym karmimy naszego pupila.

Kolejną kategorią jest mięso z supermarketów. Tutaj jest już bardzo różnie, nie chcę demonizować, ale wiem, że czasami naprawdę można się naciąć. W tym przypadku najlepiej podpytać inne osoby albo samemu przetestować, który sklep ma najlepszą ofertę. Duże sieciówki wbrew pozorom różnią się jakością zaopatrzenia w zależności od miasta. I tak wiem, że są sklepy E. Leclerc gdzie można kupić fajne mięso, a wiem, że w moim mieście nie wygląda ono najlepiej i omijam szerokim łukiem. Tutaj uczulę jednak na te pieluchy, które często znajdują się w paczkowanych mięsach. Są one nasączone chemią, mają za zadanie pochłaniać wodę, ale i wydłużyć świeżość towaru. Raczej odradzałabym ich kupowanie, a jak już to warto mieć te świadomość. Dodatkowo na pewno nie polecam mięs mielonych na pulpety, itp. Często możemy tam znaleźć soję czy sól, warto czytać skład! W porównaniu z masarnią plusem pakowanego mięsa jest to, że bez pytania wiem skąd ono pochodzi i czasami nawet producenci się chwalą jak było karmione. W sklepach szczególnie w okresie przedświątecznym można znaleźć masę promocji i to takich faktycznie ciekawych, bo nawet 50%! I tutaj nie ma co się dziwić, że niektórym osobom udaje się naprawdę zbić cenę mięsa, trzeba mieć jednak na uwadze, że mają one krótką albo kończącą się datę ważności. Warto poniuchać takie mięso albo dać kotu do spróbowania nim się go użyje. Fajnie jednak zostać takim łowcą okazji i faktycznie dbać i o cenę, i o jakość przyszłej mieszanki.

Fot. Maria Budzyk

Mięso z lokalnej masarni i rzeźni, tutaj głównym sukcesem każdego BARF’era jest dobra relacja z jednym z panów. W tym przypadku warto zaopatrzyć się w butelkę czystej i pogawędzić nieco z panem przykładowo Kazkiem. Możemy zdobyć takie cuda w świetnej cenie, a do tego pierwszorzędnej jakości! Tutaj jednak często jest problem z dostępnością innego mięsa niż podstawowe, czyli wołowina, kurczak, indyk i wieprz. Niewiele jest innych rzeźni niż z drobiem czy krowami, a lokalne masarnie też często nie mają innego źródła. Czasami jednak lepiej jest mieć mniej gatunków, ale naprawdę najlepszej jakości. Jeśli chodzi o cenę to relacja z panem Kazkiem może mieć znaczenie. Może być tak miły, że czasami podrzuci nam coś za darmo, sprzeda w lepszej cenie, itp. Jednak może być tak, że będzie mieć naprawdę zaporowe ceny, a do tego jeżeli się nie znamy to wciśnie nam cokolwiek. Najgorsze w takim mięsie jest to, że jeżeli brak nam podstaw to można nam wcisnąć wieprza zamiast woła, starego barana zamiast jagnięcia. Warto się coś znać, inaczej możemy się mocno zawieźć, a w szczególności nasz portfel.

Ostatnim miejscem o jakim myślę są rolnicy. Zostawiłam ich na końcu, bo chciałam poukładać opis od najgorszego do najlepszego. Uważam, że to najlepsza opcja, nie tylko daje nam możliwość kupowania w najlepszej cenie, zdobycia najwymyślniejszych podrobów, ale do tego chronimy nieco jakość życia zwierząt, które chcemy przeznaczyć na konsumpcję własną bądź dla naszych kotów. Możemy wybierać miejsca gdzie zwierzaki mają najlepsze życie, gdzie wypasają się na łąkach, mają duże klatki/zagrody, kontakt ze słońcem i żyją sobie jakiś czas beztrosko. Tutaj jest największy przestrzał cenowy, możemy karmić taniej niż kupując ze sklepów internetowych mielonki dla psów, ale i drożej niż kupując najlepsze puszki. Dlaczego? Bo co rolnik to inna cena, a do tego i tutaj trzeba zadbać o dobrą relację. Na początek nie warto się chwalić, że takie mięso jest dla kota, dopiero z czasem. Poza tym taki pan, teraz powiedzmy Władziu, musi widzieć w nas dobrego klienta, który kupuje sporo, często i zna się na rzeczy. Jak się nie zna to wciśnie nam cokolwiek w cenie naprawdę mało atrakcyjnej. Przykładowo taka gęś, można ją kupić w tej samej jakości za 90zł i za 250zł. Skąd taka różnica? Otóż znajdują się ludzie, którzy za 250zł kupią i nie są świadomi, że można znaleźć taniej. Taki sposób zawsze na początku wychodzi drogo, dopóki nie znajdziemy odpowiednich kontaktów.

Kończąc wydaje mi się, że mniej więcej opisałam wszystkie możliwe źródła skąd można pozyskać mięso. Niestety, ale nie zrobię z nikogo speca od mięs, na to potrzeba czasu, ale i potrzeba przerzucić ładnych parędziesiąt kilogramów tusz i różnych rodzai mies i podrobów. Początki zawsze są trudne i łatwo się naciąć, ale nie ma co się zrażać. Zawsze warto mieć kumpla BARF’era, który dodatkowo pomoże nie tylko w nauce, ale i zdobyciu dobrych źródeł!