Zmieniamy kotu dietę – od czego zacząć?

Photo Credit: johnrothiemurchus Flickr via Compfight cc

Kupujesz dobrą karmę (czy to suchą, czy to mokrą), przychodzi paczka, rozpakowujesz karton. Otwierasz jedną puszkę na próbę w porze posiłku z nadzieją w oczach, że twój jaśniekot raczy spróbować nowy przysmak. A w nagrodę za lepszą karmę dostajesz kociego focha. No tak, strajk głodowy czas zacząć! Brzmi znajomo? No właśnie… W tym momencie zazwyczaj Mame albo Tate ogarnia wnerw, obraza majestatu na kota i postanowienie, że nigdy więcej już się nie kupi lepszej puszki, bo zdrajca i tak nie chce jej jeść. Taki scenariusz niestety powtarza się w wielu domach kotolubnych. Chcesz dla kota dobrze, ale on odmawia zmian. W artykule tym podpowiadamy jak w miarę bezboleśnie przejść proces przestawiania koteła na lepszą karmę

 

 

Najczęstsze powody dlaczego koty nie chcą jeść lepszych karm:

 

  • Dosmaczacze – zazwyczaj takie puszki mają w sobie dużo soli i innych polepszaczy smaku. Takie marketówki są dla nich jak dla nas fastfood, czekolada czy słodkie napoje, które mają to do siebie, że nam bardzej smakują niż sama woda. Tak też to działa u kotów. Im bardziej dosmaczone tym bardziej kot uzależniony
  • Konsystencja – na rynku można spotkać różne rodzaje karm. Uzupełniające lub pełnowartościowe, filetówki, musy, puddingi. Kot przyzwyczajony do filetów bardzo często odmawia zjedzenia musu czy puddingu bo konsystencja jest inna od tej karmy, którą jadł na co dzień.
  • Smak i zapach naturalnego mięsa – no cóż, gdyście mieli o wyboru burgera albo sałatę to chyba jasne jest, że byście wybrali burgera, co? Dla kota, który dopiero jest przestawiany na lepszą puszkę, smak surowego mięsa jest jałowy, wręcz nie do ugryzienia.
  • Obecność suchej karmy w szafce – tak, tak dobrze widzicie. Koty mają tak czuły węch, że wyczują miejsce, w którym jest przechowywana sucha karma. Dopóki będą ją czuły to raczej nici z przestawiania…

 

CENA NIE JEST RÓWNA JAKOŚCI! 

Dobra karma wbrew pozorom to duża oszczędność dla naszego portfela. Drogie karmy, które są powszechne w naszych dyskontach zawierają dużo wypełniaczy, które tylko oszukują żołądek kota – wypełniają go na kilka godzin, po czym znowu zwierzak musi się dopchać czymś, co nie jest na pewno mięsem, a raczej produktem zbożowym z nadmierną ilością węgli, produków pochodzenia zwierzęcego czy konserwantów i właśnie substancji poprawiających smak

 

Karmy wysokomięsne pozwalają na unormowanie bilansu energetycznego w diecie kota, pozwalają mu schudnąć (brak węgli i zbóż) oraz nie powodują podjadania – warunek konieczny to całkowite pozbycie się suchej karmy z domu – bez tego to nie zadziała! A co najważniejsze – stabilizują poziom pierwiastków w organiźmie.*

 

*Są dostępne również specjalne wersje karm wysokomięsnych na przykład dla nerkowców

 

No właśnie… krew. Wbrew pozorom badania krwi są bardzo ważne w określeniu diety kota. Niestety zazwyczaj najtańsze puszki nie zawierają wystarczającej ilości mikroelementów. Aby jednoznacznie ustalić niedobory należy zrobić rozszerzony jonogram razem z morfologią krwi. Dzięki temu będziemy wiedzieli jakie dokładnie karmy podawać naszemu kotu do ustabilizowania poziomu pierwiastków. Ponadto diagnostyka pod zmianę diety jest idealnym momentem do przeprowadzenia kompleksowej kontroli weterynaryjnej.

 

Czym zatem kierować się podczas zakupów? Przede wszystkim składem. I ceną jednostkową za kilogram karmy. Na etykiecie, pod tymi dużymi cenami, będzie podana mniejsza cena. Porównajcie sobie w markecie ceny tych karm, które są dostępne w ofercie. (Dajcie znać w komentarzu jak będziecie już po! 🙂 ). To wam da racjonalny pogląd ile kosztuje dane opakowanie za kilogram… Warto? No właśnie…

 

Od czego zacząć?

Fot. Erik Jan Leusink

Przede wszystkim nauczcie się odróżniać złą karmę od dobrej. Nie będziemy podawać tu nazw konkretnych producentów, ale podpowiemy, że dobra karma to minimum 50-60% mięsa, zaś dopuszczalna ilość węgli to 5-6 gram na całą puszkę. Im większy procent mięsa w całości tym ta puszka jest lepsza. Takie karmy określa się mianem “wysokomięsne”. Ponadto dobra karma ma krótki skład – im dłuższy tym bardziej możemy być pewni, że raczej udział mięsa w tej karmie jest wątpliwy.

 

Coraz więcej sklepów zoologicznych udostępnia tak zwane pakiety próbne. Jest to świetna opcja by sprawdzić jaki smak będzie najlepszy dla naszego milusińskiego. Na sam początek można spróbować kilka rodzajów po 6 puszek. Mniejsze pakiety na początek to też mniejsze ryzyko, że będziecie musieli wyrzucić puszkę czy podać ją dalej gdy kotu zdecydowanie nie podejdzie ten konkretny smak.

 

Dodatkowo jeśli wasz kiciuch jest wyjątkowo wybredny i stroi fochy nad miską bardzo dobitnie, możecie również dokupić kilka puszek tych średniomięsnych, które są nieco lepsze od Waszej dotychczasowej kupowanej karmy. Również zawierają dosmaczacze, ale nie w takiej ilości jak w tych najtańszych, które zasługują jedynie na miano kocich fastfoodów

 

Oczywiście wybierając karmę pod podwaliny nowej diety waszego milusińskiego musicie również uzgędnić aspekty zdrowotne. Jeśli Wasz weterynarz popiera dietę wysokomięsną i wilgotną w kocim menu – nic tylko korzystać i bić pokłony przed weterynarzem za świetne podejściedo tematu. Jeśli usilnie próbuje Was przekonać do suchej karmy – uciekajcie gdzie pieprz rośnie. Sucha karma przede wszystkim nie leczy, a przykrywa problem. Od leczenia są leki i pełna diagnostyka, a nie karma.

 

Dlaczego tak wzbraniamy się przed suchą karmą na naszym portalu? Dlatego, że naszą dewizą jest karmienie kotów zgodnie z ich biologią – to 100% mięsożercy, więc nie potrzebują dodatków warzywnych, zbożowych czy odpadków poprodukcyjnych (IV kategoria, niezdatne do spożycia przez człowieka) związanych z przetwórstwem mięsnym.

 

Gdy zdecydowaliście się już na zmianę diety,to warto przyjrzeć się dostępnym puszkom i temu jakie polecają inni kociarze. W social mediowych grupach znajdziecie zapewne wiele tematów w tym zakresie oraz sporo grafik, które pomogą Wam w wyborze najbardziej odpowiedniej dla Waszego mulisińskiego.

 

Gdy już kupiliśmy lepszą karmę…
Czas przystąpić do działania. Początkowo mieszanka karmy powinna być podawana w proporcji 1:3, gdzie 1 to nowa karma, a zwyczajowa to 3. Z dnia na dzień, jeśli kot wykazuje chęci do zmian (lub nie) powinniśmy stopniowo zwiększać ilość nowej tak, by pewnego dnia w ogóle z niej zrezygnować. Początkowo to może być nawet mały kęs “na raz. Nawet jeśli kot lekko poliże, dziabnie – nagródźmy go. Moje koty świetnie reagują na taki doping. Może to trwać nawet i pół godziny, ale warto, gdy koteł uzna, że jednak to jest zjadliwe i wsunie całą michę

 

Dodatkowo możemy spróbować dosmaczyć karmę naturalnym tłuszczem odzwierzęcym czyli na przykład olejem rybnym lub smalcem. Oczywiście trzeba pamiętać, żeby nie miały takich dodatków jak sól, przyprawy czy warzywa. Ma być czysty olej bądź smalec – większość kotów je lubi. Nie polecamy masła bądź margaryny – nie jest to zdrowa alternatywa dla kotów.

 

Z własnego doświadczenia mogę powiedzieć, że o zmianę w żywieniu walczyłam nie tylko z kotami, ale i z domownikami (jednak o tym napiszę w osobnym artykule). Cała walka trwała… ponad 1,5 roku, a i teraz zdarzają się bunty, fochy i głodówki.  Niestety, koty będą testować granicę, do której mogą Ci wleźć na głowę. Standardowo zalecamy wtedy nieugiętość i brak elastyczności w posiłkach – masz w misce to nie marudź. Jak zjadł przy Was nawet kawałeczek, czy polizał to po posiłku nagródźcie entuzjazmem kota, buziakiem i głaskami. Niech kojarzy, że zrobił dobrze i jest to zachowanie przez Was pożądane.

 

Zapraszam do dyskusji: podzielcie się swoimi doświadczeniami. Jak u Was przebiegała zmiana diety u kota? 🙂

 

Tekst: Justyna Królak

Skomentuj artykuł:

Polecane posty: