Zwrot kota do hodowli – rzadkość czy zjawisko powszechne?

Photo Credit: peterned Flickr via Compfight cc
 
Wydawać by sie mogło, że koty błękitnokrwiste, a bardziej precyzyjnie – rasowe – problem zwrotu nie dotyczy… Czy aby jednak na pewno?
 
Powodem do tego artykułu stała się przykre zdarzenie, które mimo, iż nieodosobnione, dotknęło osobę mi bliską (hodowcę), dlatego przeżyłam je osobiście i zareagowałam. Podrośnięte kocięta (półroczne) musiały ponownie zmienić dom. Początkowo powstał emocjonalny artykuł, związany mocno z przezornością hodowców i odpowiedzialnością opiekunów, który jednak po czasie zdecydowałam zredagować. Postanowiłam (o ile to możliwe) zdobyć się na większy dystans w tej kwestii.
 
wokowana do działania stworzyłam prostą i bardzo ogólną ankietę, mająca być miernikiem oraz podstawą do dalszych rozważań. W facebookowej grupie polskich i francuskich hodowców zadałam następujące pytanie: “Czy w Twojej praktyce hodowlanej zdarzyło się, że kocięta (również jako dorosłe koty) zmieniły opiekuna (z tego, któremu je powierzyłeś/łaś na innego)?
 
Jak pokazały wyniki w grupie 50 polskich hodowców tylko 17 udało się tego uniknąć. Reszta, z różną częstotliwością się z nim spotkała: jeden raz dotknęło to 14 zapytanych, od dwóch do trzech razy – 16, a 4 razy i powyżej ze zwrotem spotkało się 3 zapytanych.
 

Tabela odzwierciedlająca wyniki ankiety wśród polskich i francuskich hodowców

Hodowcy polscy

Hodowcy francuscy

Razem

Tak, 1 raz

14

1

15

Tak, 2-3 razy

16

7

23

Tak, 4 i więcej razy

3

18

21

Nie, nigdy

17

24

41

 
Wśród 50 francuskich hodowców, 24 nigdy nie miał zwrotu. 26 respondentów (czyli niewiele ponad połowa) odpowiedziało twierdząco. 1 z nich spotkał się z tym zjawiskiem raz, 7 – od 2 do 3 razy, natomiast aż 18 – 4 i więcej razy.
 
Podsumowując, zgodnie z ilustracją tabelaryczną, na 100 zapytanych łącznie aż 41 hodowców uniknęło zwrotu (41 %), czyli blisko połowa! Większość, dokładnie 59% zapytanych dotknął ten problem, a czego: 1 raz łącznie 15 respondentów, 2-3 razy – 23, 21 hodowców – 4 razy i więcej.
 
Sonda wprawdzie nie brała pod uwagę istotnych okoliczności, jak chociażby długość prowadzenia hodowli (stażu hodowlanego) czy ilość miotów i kociąt wypuszczonych przez danego hodowcę, jednak jej celem nie było szczegółowe analizowanie tego problemu ani dociekanie powodów powrotów kotów do hodowli. Miała jedynie na celu zbadanie czy w przypadku zwrotu mowa o przypadku, zdarzeniu rzadkim, sporadycznym czy raczej częstym, nagminnym, powszechnym problemie.
 
Rezultat ankiety jest dla mnie zaskakujący. Łącznie 41% hodowców udało się uniknąć powrotu kotów do hodowli, wynik francuskiej grupy jest lepszy tylko o kilka oczek. Ciekawe jest również porównanie wyników twierdzących. Rezultat grupy polskiej wydaje się być odwrotnością grupy francuskiej, co dobrze obrazuje tabela. Być może wynika to z okresu prowadzenia hodowli? To tylko domysły, gdyż ankieta nie brała tych okoliczności pod uwagę…
 
Dotąd jedynie słyszałam o tym, że hodowcom zdarzają się powroty i szukają wówczas nowych ludzi dla swoich kotów, pośredniczą w tym. Nie sądziłam jednak, że to tak powszechne zjawisko (uznaję je za powszechne, skoro dotyka ponad połowy zapytanych, jak wynika z badania 59%).
 
Myślę, że jest bardzo przykre. Pomijając kwestię złej czy dobrej woli, Opiekun pewnie nieraz nie ma wyjścia, hodowca najczęściej czuje się bezradny, kot – zawsze cierpi i przeżywa stres. Odpowiedzialność za to co oswoiliśmy swoją drogą a życie swoją. Najgorsze chyba to, że recepta na brak powrotów chyba nie istnieje, bo życie jest nieprzewidywalne a żaden zapis umowny tego nie gwarantuje. Zresztą – większość hodowców jak mniemam woli mieć świadomość zmiany domu i wpływ na wybór nowych Opiekunów.
 
Myślę, że jako hodowcy – powinniśmy robić wszystko aby zabezpeiczyć nasze futrzaste dzieci przed kolejną zmianą domu – mam na myśli weryfikację Opiekunów, choćby poprzez osobiste spotkanie, duższą rozmowę, stosowne zapisy umowne, wreszcie zasadę ograniczonego zaufania.
 
Opiekunowie winni wykazywać się odpowidzialnym podejściem, dociekliwością, czułością do zwierząt, chęcią kontaktu. Na pewno nie instrumentalnym podejściem, agresją czy nadmierną lękliwością.
 
Dużo czy mało? Czas niestety weryfikuje nasze wybory. oby w większości przypadków okazywały się słuszne…
 
Tekst: Marta Rozwadowska, Milena Chudek

Skomentuj artykuł:

Polecane posty: